Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 02.djvu/134

Ta strona została przepisana.


zwyczajnego! Szczególniej dla pana, który masz niemal zapewnione jak najlepsze przyjęcie!
— Jak mówić? Jak odpowiadać nareszcie?
— Tak jak ze mną, z dodatkiem: sire!
— Panu łatwo może, lecz przecież, pan czuje, francuskim władam niewprawnie! Raz po raz muszę pana zapytywać!
— Nic, nic! Byle śmiało, byle odpowiadać natychmiast, bez ociągania! Nawet głupstwo płazem ujdzie! Gorzej z Berthiérem, ten dopiero cedzić umie, albo taki książę Benewentu! Ani się spostrzeżesz, jak cię zbije, zmiesza! Zresztą nasz mały kapral nie przestał być generałem!
Słowa kapitana dodały otuchy Łączyńskiemu, choć nie na długo, bo gdy wkrótce znalazł się w poczekalni cesarskiej, wypełnionej po brzegi najświetniejszymi mundurami, gdy usłyszał wywoływane przez adjutantów nazwiska generałów, marszałków nawet, gdy wreszcie spostrzegł, z jak rozmaitem wrażeniem przestępowano próg, wiodący do gabinetu cesarskiego, a z jakimi wypiekami wracano z posłuchania, znów pułkownikowi poprzednie wróciły obawy. Nadomiar, czy to ze względu na szerokie widocznie stosunki pana Flahaut, czy wprost dla niezrozumiałej mu uprzejmości, co chwila spotykał Łączyńskiego zaszczyt poznawania kogoś, co chwila ktoś inny dłoń mu ściskał, a zasypywał bądź komplementami, bądź narzucał swoją przyjaźń. Nicby w tem nie było dla pułkownika dziwnego, ani nic kłopotliwego, gdyby nie nazwiska, wymawiane przy prezentacji, nazwiska, z których większość znał, a które były dlań zawsze nie tylko częścią majestatu, lecz i bodaj osoby Napoleona. Nadto, dookoła, wśród panującego szmeru stłumionych rozmów, po kilkakroć uszu pułkownika doszło głośniej wymówione nazwisko zamężnej siostry, po kilkakroć zauważył, iż ku niemu wskazują, że jemu się bacznie przyglądają. Jużci była to ciekawość prosta, łatwo usprawiedliwiona wywyższeniem nagłem, jednak, Łą-