Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 02.djvu/189

Ta strona została przepisana.


wymarszu uradował, po nagadaniu się z kolegami o tej wiadomości, zafrasował się czegoś i, wydawszy lakoniczne rozkazy swemu ordynansowi o zbieraniu rzeczy, sam pobiegł na koniec miasta, kędy mieściły się ambulanse wojskowe. Tam zameldował się do służbowego chirurga. Chirurg przyjął kapitana z należnymi względami dla oficera gwardji, a co ważniejsze dla kuzyna cesarskiego. Ornano przystąpił od razu do rzeczy.
— Co się stanie z ambulansami po zwinięciu głównej kwatery?
— Pozostaniemy przez pewien czas na miejscu!
— A potem?
— Rekonwalescentów wyprawimy do Francji, a ciężej chorych pozostawimy pod opieką!...
— Hm — tak! Lecz musicie mieć panowie rozkazy co do wyższych oficerów!
Chirurg mrugnął domyślnie okiem do Ornana.
— Wiem o kogo idzie panu kapitanowi! Otóż mogę panu służyć nowinami... Pułkownik ma się, według ostatniego raportu naczelnego lekarza, tak dobrze, iż za dni kilka można mu wróżyć wstanie z posłania! Wczoraj był nawet sam Corvisart!
— Słyszałem o tem, wiem...
— Więc prawdopodobnie, wiadomo panu kapitanowi także, iż pierwszy transport ma go odwieźć do Paryża!
— Do Paryża? Czy pułkownik o tem wie?...
— Nie sądzę, rozkaz przyszedł dziś rano dopiero!...
— Hm! Pytanie czy się zgodzi!
— Ach! dlaczego, panie kapitanie! Pułkownik ma u nas takie zachowanie! Podróż go nie utrudzi! Będzie miał zresztą swoją własną służbę zdrowia w drodze! Larrey sam zastrzegł sobie zajęcie się wyprawieniem pułkownika!... Pan kapitan wie! Pułkownik ma u nas marszałkowskie prawa, z dnia na