Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 02.djvu/215

Ta strona została przepisana.


plotkarz, chociaż jest bardzo dobrze u dworu! Zresztą szaleje dla Anetki!... Dla mnie nawet pojedyńczy i doprawdy nie rozumiem Potockiej, bo gdyby to przynajmniej marszałek! A Murat miał się nawet ku niej...
— I cóż pan de Flahaut?
— Spotkałam go wczoraj w Wiedniu, o czem ci nie mówiłam, zgadało się o naszych horoskopach! No i wyobraź sobie, zaręczał mi parol, że... że z tego będzie Tylża, z tą tylko różnicą, iż jeszcze nie wiadomo, komu wypadnie odegrać rolę Marji Ludwiki! Rozumiesz! Powiadają przytem niektórzy... tylko proszę cię, nie przejmuj się!... Uważasz, Eleonora! Eleonora, przekupiona przez dyplomację austrjacką, gotuje się do odegrania komedjanckiej sceny... moja droga, ty drżysz, mówiłam, że wilgoć. Zaraz skończę i przejdziemy do pokoju. Zawsze nienawidziłam tej intrygantki! No, i cóż chcesz! Padnie mu do nóg, zaklnie go na syna, a mężczyzna, jak mężczyzna, uwierzy łzom i na ich otarcie rzuci Austrjakom całe Księstwo! A potem, kto wie?...
— Czyś, mościa księżno, skończyła? — zagadnęła krótko szambelanowa jakimś dziwnie przytłumionym głosem.
Jabłonowska rzuciła badawczo spojrzenie ku twarzyczce pani Walewskiej, która uszła już była całunkom księżycowym i ledwie że rysowała się w ciemnym załamie ganku, i odparła z prostotą.
— Nie drogie dziecko, nie skończyłam, bo czyż można imaginować sobie nawet, abym ja, widząc niebezpieczeństwo, nie zapobiegła mu, nie przedsięwzięła co należy, aby cię ratować! Zdaje ci się, iżbym podobną wiadomość mogła znieść spokojnie, iż nie mam eksperjencji, że w takich razach trzeba działać, trzeba się bronić, trzeba walczyć! Słyszałaś, miałam kupić madrasu na Kolmarkcie, miałam tobie przywieźć petinetowe rękawiczki, miałam przywieźć kazimierku, miałam zamówić korzeniów, i nic nie przywiozłam, nic nie za-