Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 02.djvu/255

Ta strona została przepisana.


tego nudnego de Bubnę! Ciekaw jestem, z jaką znów kombinacją polityczną przyszedł!
Duroc skłonił się i cofnął ku wyjściu. Cesarz przypomniał sobie coś nagle.
— Pozwólno!... Zaraz! Aha! Wziąłeś ten anonim!
— Chcę go spalić razem z raportem!
— Hm! odparł cesarz po chwili wahania — właśnie trzeba, żebyś jeden i drugi zachował! Mogą być potrzebne!
— Te — te... świstki?...
— Bo... tak! Nie zdajesz sobie sprawy! Nie mam tu czego przed tobą ukrywać! Gdyby odpowiedź pomyślna nadeszła z Petersburga, musiałbym odrazu przedsiębrać kroki rozwodowe no, a tem bardziej nie dawać powodu do rozszerzania nowych pogłosek o moich prywatnych stosunkach. Wielka księżniczka jest podobno nieco sentymentalną! Mogłoby się nie podobać, że nie reguluję spraw tego rodzaju, a w nowe związki wchodzę! Otóż, wypadnie oddalić stąd panią Walewskę. Wyjaśnień pragnąłbym uniknąć — trzeba będzie rzeczy nadać pozór zerwania, które naturalnie zerwaniem nie będzie... Te zaś, jak je nazywasz, świstki zawierają doskonały materjał do pewnej dywersji, a następnie do zgody!
Duroc ze zdumieniem spojrzał na cesarza. Napoleon żachnął się.
— Nie podoba ci się? Uważaj to sobie za barbarzyńskie choćby, lecz zdrowsze od scen! Nie chcę widzieć jej łez, nie mogę ich znieść!
— Ale w ten sposób będą obfitsze, sire! świadomość niesłusznego posądzenia żalem ją przejmie...
— Ale nadewszystko przekonaniem, iż niełaska jest robotą intrygi!
— Przecież o małżeństwie się dowie!
— Jako o akcie politycznym! Poniekąd jest doń przygotowaną, — gdyby jednak wypadł jej nagły stąd wyjazd! Kto