Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 02.djvu/269

Ta strona została przepisana.


kładności, szafarz, który miał syna woźnym w prefekturze łowickiej.
Wszyskie te źródła dawały się jednak unosić rozmaitym pogłoskom, a więc wchłaniały nadewszystko legendowo-fantastyczne słuchy.
Opowiadano tedy szambelanowej o uroczystościach warszawskich, o pobycie króla, o tem, że cesarz austrjacki musiał Napoleonowi rodzoną córkę za żonę dać i że ten ma teraz dwie żony, że papież siedzi w więzieniu, że Bonaparte chce sam w Rzymie osiąść i całym Kościołem rządzić, że wojska powróciły do kraju, że książę Józef żeni się z jedną szlachcianką, co służyła jako prosty żołnierz w gidach, że marszałek Małachowski umarł i umierając przeklinał tak strasznie Napoleona, że Wybicki na kolanach błagał marszałka, aby choć połowę klątw cofnął, marszałek się zaciął i tak skończył; — że starościanka Ossolińska wyszła za imć pana Józefa Krasińskiego, że imć pan Jakób Sokołowski z pod Chełma, trawiony nieszczęśliwym afektem dla imć panny Święcickiej, topił się w rzecze, ale go uratowano, że jeden chłop z pod Warszawy, Karaś, dostał krzyż od samego króla Saskiego, że nowy podatek naznaczono na szkoły parafjalne, że teraz już prawo nowe, napoleońskie jest wszędzie i takie prawo, że nawet panu mogą się dostać grzywny i więzienie, — że rekruta znów będą brali, bo choć sejm nie chciał, ale sam Davoust kazał, tedy musi być, bo z Davoustem niema żartów.
Te bezładne nowiny, upstrzone obficie rozmaitemi dodatkami, uwagami mieszkańców okolicznych, a plotkami, ogarniającemi całe sąsiedztwo, — nie mogły zadowolnić pani Walewskiej, nawykłej od lat kilku do stania przy wielkim ołtarzu i spoglądania na całą szachownicę dziejów i wypadków.
Skutek posłyszenia tych wieści, miast zaspokoić cieka-