Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 02.djvu/288

Ta strona została przepisana.


Masz prawo! Masz obowiązek! Tobie należy się nadewszystko tytuł... Oleś został mianowany hrabią, lecz tego niedość! Dalej, powinnaś żądać Księstwa Łowickiego! Davoustowi mogą je odebrać i dać mu w zamian inne, ty obstawaj...
— Mościa księżno, zdaje się, że nie pierwszy raz daremnie się trudzisz...
— Ach, jeżeli tak, jeżeli nie ufasz mojej serdeczności, jeżeli los syna cię nie obchodzi...
— Pojmuję go inaczej!
— Jak ci się podoba! Na własne oczy patrzyłam na panią Grabowskę, a przecież ta miała się na co oglądać, Szydłowską była z domu, wojewodzianką płocką! Umywam ręce! Boleść mnie zdejmuje na ten nierozsądek, na niepamięć, że... że przecież ta... ta Kiernozia na was nie starczy! A zresztą jest imć pan Paweł, no jest jeszcze i pani Rychłowska, siostra, której, choć prawie na oczy nie oglądałaś, ale przy działach się przypomni! Sama nie wiem, jak mam przemówić, jaki argument ci przywieść, bo wiem... że moje serce... moje oddanie nic, nic zgoła u ciebie nie waży!
Księżna w tem miejscu przycisnęła chusteczkę do oczu.
— A... a to boli... bardzo boli!...
— Gdybyś, księżno, tej jednej nie poruszała struny, oszczędziłabyś przykrości i sobie i mnie!... Wspomnij że ustępuję ci tam, gdzie mogę! Wspomnij sprawy pana de Périgord... pana Flahaut...
— To faiblesse Anetki Potockiej!
— Lecz tyś o nią zabiegała! Przypomnij sobie Łubieńskich...
— Nie przypuszczałam, że będziesz mi wymawiała.
— Nie wymawiam, tylko chcę dowieść, że rada jestem słuchać cię, księżno, ale tylko nie wówczas, gdy idzie o mnie! Sama tu pragnę stanowić!... Lecz nie mówmy o tem!