Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 02.djvu/300

Ta strona została przepisana.


się odwróciła... Chciał się odgrywać... wpadł w długi... Wyzbyliśmy się wszystkiego!... Jutro ma go sądzić sąd pułkowy za niewypłacenie długów honorowych, za... oszustwo w kartach... Jutro czeka nas oboje nędza! Hańba!... Wczoraj byłam u hrabiego Ornano! Służył w jednym pułku z Piotrem, lubił go bardzo!... Dał natychmiast, co mógł, na załatwienie najpilniejszych potrzeb, ale to rozprawy sądowej nie przetnie, nie powstrzyma! Radziłam go się, zwierzyłam, że do pani iść zamierzam! Dał mi tę kartkę!... Wczoraj mi dał, zanim jeszcze się stało! Boże, co ja wygaduję! Piotr nie może w tym samym pułku zostać, lecz gdyby można do Hiszpanji, na plac boju! I jabym pojechała za nim! Lecz ani się dostać do nikogo! Szukałam pani Bernard, pani szambelanowa ją pewnie zna, kwiaciarka, dekorująca buduar na bocznych schodach! Posyłałam! Wyjechała! A ona dużoby mogła, dużo!... Stało się to wczoraj, tak nagle, tak raptownie! Odebrano szpadę Piotrowi, odprowadzono na odwach... i jutro — jutro!... Winien jest, ale ma nieskazitelną służbę!...
Pani Augier odetchnęła ciężko.
— I nikt nie troszczy się nawet o los pani syna?!
— Ach, teraz, pani szambelanowo!?... Ba, z początku! A jeszcze jak umarł, w kilka miesięcy po urodzeniu się Leonka, syn królowej Hortensji, co go za następcę tronu miano, — to sama cesarzowa Józefina pamiętała! Najdłużej była przy Leonku pani Loir, mamka syna królowej Karoliny. Pani Loir miała poruczony sobie nadzór nad Leonkiem i zdawanie raportów do marszałka dworu! Bardzo dobra osoba, lecz kiedy jej powiedziano, że raporty są niepotrzebne i kiedy zobaczyła, iż się kończy wszystko, musiała pomyśleć o sobie! Dla niej nie było miejsca!!... Chociaż... ale ja panią szambelanowę nudzę?!
Pani Walewska podniosła się z wysiłkiem.