Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 02.djvu/313

Ta strona została przepisana.


że wymieniono równocześnie panią, cesarz atoli odrzucił podsuwaną mu myśl... a to znając jej wysoką delikatność uczuć! I nie dość tego! Mając wczoraj prawo cieszyć się widokiem syna, a zapomnieć o Bożym świecie... późno, w nocy, wezwał mnie, ile że dowiedział się o pewnych życzeniach pani szambelanowej... Otóż — Księstwo Łowickie będzie odebrane marszałkowi Davoust i oddane pani...
— Tytułem odszkodowania za straty, poniesione przez mego ex-męża w czasie pruskiej kampanji i to męża, który się ze mną pogodził?!
— Nie rozumiem, pani szambelanowo!
— To dziwne, wszak ja powtarzam tylko słowa wyrzeczone dzisiaj przez cesarza do Cambacérèsa!...
— Cóż za wiadomość!
— Ręczę, że pewno panu de Rémusat tej jedynej zdolności powtarzania odmawiać nie wolno! Zresztą te słowa obiegły już cały Paryż.
— Także panią dotyka ta nic nieznacząca pogłoska?
— Zupełnie nie obchodzi, tylko zdumiewa źle skierowana hojność! Tak, panie marszałku, mój dawny mąż poniósł stratę w czasie tej pamiętnej kampanji, ale nie taką, którąby cesarz zdolen był opłacić. Ja zaś daru nie przyjmuję, bo oń nie prosiłam! To, co posiadam, wystarcza dla mnie i dla mego syna!
— Jednakże najjaśniejszemu panu wolno...
— Nie przyjmuję! Boleję, że dziś rano nie zastanowiłam się i o mało nie zakłóciłam tych, jak powiadasz, panie marszałku, rozkwitających uczuć rodzicielskich!
— Pani szambelanowo! — napomniał tonem perswazji Duroc, postrzegłszy raptowną zmianę w twarzyczce pani Walewskiej.
— Boleję!... Tak!... Ale, ponieważ przybywasz pan, aby moją odprawioną prośbę spełnić, więc dowiedz się, że ja,