Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 02.djvu/340

Ta strona została przepisana.


łem ostatniego jeszcze!... O tych odwiedzinach, o tem zboczeniu z drogi dowiedzą się żołnierze, dowiedzą się, że gdy zdziesiątkowani, głodni, odparci, pokancerowani ostatniemi ładunkami pragnęli dobyć się z odmętu, już tylko wrócić, już nie drzewca, ale orły twoje ci ocalić — ty, najjaśniejszy panie, miast rwać do Paryża, do serca słabnącego, — dałeś się miłosnemu sentymentowi unosić i więzić.
Cesarz, pod ciężarem słów ministra, zgarbił się i pochylił mocniej ku kominkowi.
— Myślisz żalem! — rzekł głucho — że mnie nie wolno mieć własnej tęsknoty, własnych radości!?
— Tak, sire! — szepnął Caulaincourt.
Napoleon wtulił głowę w ramiona i milczał. Minister ocierał spocone czoło, a z lękiem własnej dziwił się śmiałości.
— Caulaincourt! — mruknął niespodziewanie cesarz. — Wąsowicza odszukaj! Ruszamy natychmiast! Desnouettes może czekać!... Nam ani chwili stracić nie wolno... ośmnastego muszę być w Tuileries!!
Caulaincourt wybiegł rozpromieniony. Cesarz twarz ukrył w dłoniach i tak trwał.
Łączyński tymczasem stał pod ścianą i poglądał zapatrzony w zieloną szubę i rozumiał tylko, że tuż przed nim ten cesarz wielki, potężny łamie się z samym sobą, cierpi, zadaje gwałt swej tęsknocie, że myślą ściga daremnie ukochaną jego siosterkę, Maryśkę, że przepaść cała obowiązków rozwarła się przed nim, gdy mniemał być tak blizkim ujrzenia jej, — że jakiś grom niebieski uderzył w tego mocarza, że targa nim, że wlecze naprzód, — że mocarz zaszedł tam, gdzie nieubłagane przeznaczenie każe mu się wyrzekać wszystkiego, co nie jest z korony i co nie jest dla korony.
Imć pan Paweł trwał jeszcze, a gubił się w tych refleksjach, gdy Napoleon powstał raptownie i jął mierzyć wielkimi krokami izbę... Za trzecim zawrotem cesarz, zapatrzony