Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 02.djvu/372

Ta strona została przepisana.


się liczyć z Europą! Cesarzowa lada dzień może nadjechać, a ty tutaj!!...
— Cesarzowa ma na Elbę zjechać? Sire, nie ważyłabym się tu przybyć, gdyby nie pewna wiadomość...
— Że co?!
— Że cesarzowa zaniechała tego zamiaru!
Napoleon roześmiał się ironicznie.
— Więc w tej wiadomości jest tyle bezsensu, co i w twej podróży! Cesarzowa! Nie godzi ci się tak o niej mówić! Kocha mnie szczerze! Ma najlepsze zamiary — a że nie wyraża tego w taki sposób, jakiby pierwszemu lepszemu zdawał się stosownym, no, bo i pochodzi z najprzedniejszego rodu cesarskiego!...
Bonaparte wydął dumnie usta i mówił, łagodząc znów głos.
— Nie wątpię, droga Marjo, o twych szlachetnych intencjach, ale nie znasz położenia! Poczytujesz mnie za wygnańca! A tymczasem dwór austrjacki czuwa! Nie wolno mi lekkomyślnie zasmucać żony, ani narażać się na słuszne nieukontentowanie teścia! Myślisz, że i tak nie rozgłoszą, że nie rozpowiedzą o romantycznej wyprawie pani Walewskiej!?... Zdaje ci się, że mnie nie szpiegują, że korweta strażnicza nie doniesie o wylądowaniu gości!... Livorno aż się trzęsie od szpiegów! W Piombino dzień i noc wariują! A na Korsyce?! Bourboni są zabiegliwi! Nie masz takiej kanalji, odepchniętej przeze mnie lub wzgardzonej, któraby nie opływała w zaszczytach w nagrodę poniesionych cierpień! Dupont został przecież ministrem wojny! Okrył hańbą armję francuską pod Baylen, zaprzedał w nędznem tchórzostwie siedemnaście tysięcy żołnierza, no i poszedł tam, gdzie prawo nakazuje posyłać generałów, podpisujących lekkomyślnie kapitulacje!... Dziś Dupont ministrem! Bruslart komendantem Korsyki — łotr, który za konsulatu otwarcie przy-