Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 02.djvu/409

Ta strona została przepisana.


centy Krasiński. Do generała sama napisz, przypomnij mu się jego przyjaźni, — trzymałaś mu syna do chrztu, nie odmówi niezawodnie! A Krasiński znaczy teraz wszystko, on reorganizuje armję, onby mógł instancję wnieść do księcia Konstantego i pułkownikowską szarżę Pawłowi wyrobić! Byłaby to pomoc niemała!
— Powtórzę Pawełkowi — dla niego to może najlepsze!
— A dla ciebie Hercau!
— Nie, księżno, wyświadczysz mi łaskę, uwalniając mnie od hrabiego!
— Cha — cha masz zamiar zostać wierną w afekcie dla pana Bonapartego! Jak ci się podoba! Spełniłam obowiązek, pragnęłam wyratować cię, podać ci rękę, utrzymać na poziomie towarzyskim, ale skoro odrzucasz...
— Stanowczo!...
— I to nie ceniąc szlachetnej ofiary hrabiego!!
— Ofiary!?
Ma foi, jesteś zabawną! Więc toż mało, iż taki Hercau zapomina ci przeszłość, że ryzykuje narażenie się Bourbonom, że wziąć cię chce biedną, opuszczoną, że nie zważa na skompromitowanie się twoje...
— Mościa księżno!
— Gniewa cię to, — trudno! Zawsze miałam przekonanie, iż za daleko posuwasz się w sentymentach dla Buonapartego, że zgoła nadto się hazardujesz dla tego ambitnego generała! Prawda, iż nie ty jedna byłaś zaślepioną! Zawiniłaś atoli brakiem świadomości, że taka wielkość trwa krótko, że upada szybko! A dziś grzeszysz uporem! Myśmy się już wszyscy wyleczyli! Urojenia o powrocie na tron Napoleona dobre mogą być w koszarach...
Pani Walewska podniosła się z krzesła.
Księżna poczerwieniała na tę widoczną odprawę.
— Daruj, że ci tyle drogich chwil zabrałam! Czas na mnie