Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 02.djvu/78

Ta strona została przepisana.


chem zostałeś! Cedrosiu, teraz czuj duch przed Łęczyńskim! Ba, ba! Toć i mnie sadła za skórę zalejesz jeszcze! Główny sztab! Kwatera cesarska!... Dla nas wszystkich honor nielada!... Snać pamiętają o nas! Czekaj, mości pułkowniku, nie koniec! Przypnij mu, Cedrosiu, przypnij! Jeszcze o nikim tak nie pamiętano rzetelnie! Masz paten orderowy! Ba i sakiewkę, pięćset napoleonów na ekwipowanie pułkownickie.
Łączyński mienił się kolorami, z osłupieniem to na krzyż, to na buljonami szeleszczące epolety poglądał i myśli zebrać nie mógł. W głowie porucznika legjonisty pomieścić się nie mogła ta szczególna pamięć kancelarji cesarskiej! Toć lata całe nie było komu u generalności dopilnować, aby mu kapitaństwo potwierdzili, toć ze dwa lata żołdu nie oglądał, a żył z grosza, co mu siostra, szambelanowa Walewska, przysłała przez jednego z wolunterzy twardej doli legjońskiej — aż naraz kurjer cesarski wiezie mu pułkownikowski instrument i powołanie do sztabu generalnego, i krzyż i pieniądze! Gdzie, skąd kancelarja cesarska mogła o nim wiedzieć! Łęczyńskiemu przyszło na myśl, że jest ofiarą jakiejś pomyłki.
— Panie generale, to niepodobna... to chyba kogo innego!
Generał pociągnął tabaki, strzepnął palce i odparł stanowczo.
— Ani mowy! Do nominacji dołączono papier, gdzie cię z ojca wymieniają, z miejsca urodzenia i wyraźnie piszą, aby snać żadnej nie było wątpliwości! Tak tak! Filut z waszmości, musiałeś tam kogoś obligować przy wielkim ołtarzu! Przyznaj się, przyznaj!
— Jako żywo, panie generale!
— No, no! Nie wchodzę w rzecz! Coś tam było! Trzy stopnie jednym susem wziąłeś, Dąbrowski, gdym mu powiedział, nadziwować się nie mógł! Ale się ucieszył! Prosi, aby waszmość, kiedy do głównej kwatery jedziesz, powiózł raport o wczorajszej bitwie, bo nam szkoda każdego oficera! I wać-