Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 02.djvu/82

Ta strona została przepisana.


wiedliwioną, gdyby posiadał wielkie nazwisko, gdyby miał potężną, a koligacjami bogatą rodzinę, gdyby nareszcie jakiegoś wielkiego, a samodzielnego dokonał czynu, gdyby rodzaj jego służby zezwalał na taką samodzielność.
Łęczyńskiego ceniono, lubiano, widziano w nim zdolnego, odważnego oficera, lecz imieniem Łączyńskiego był — legjon! Takich samych znalazłoby się dziesiątki, może nawet lepszych, może więcej powołanych do rozkazywania niż słuchania rozkazów.
Ten i ów, błąkając się w domysłach, wypominał, że niedawno Łączyńscy z Walewskimi weszli w koligację i stąd chciał wyciągnąć wnioski o protekcji.
Świadomi atoli bliższych stosunków nowomianowanego pułkownika całą sprawę ze wszystkimi szczegółami wyciągali, dowodząc, że imć pan Anastazy Walewski, choć „Kolumna“, jest ledwie dalekim krewnym rdzenia domu Walewskich, jako, naprzykład, pana Michała wojewody sieradzkiego, a marszałka konfederacji barskiej i targowickiej, lub imć pana Aleksandra z Tuczyna. A dalej, przedstawiali całą małżeństwa z Łączyńską historję, i usunięcia się od świata szambelana i złe jego relacje z rodziną żony, a już zgoła naprężone z imć panem Pawłem.
Jeżeli jednak zdumienie w legji było wielkie, a spokój na długo z tego powodu zakłócony, to nierównie silniejszemu wrażeniu podlegał sam bohater chwili i to wrażeniu, które potęgowało się, im dłużej się zastanawiał, im bardziej dociekać chciał tego losowego uśmiechu. Kapitańska ranga napełniłaby go dumą, ukontentowaniem, spełniłaby nadzieję snów, marzeń, tyloletnich spodziewań, a krzyż żołnierski byłby mu sowitą zapłatą wszystkich i przebytych i czekających go trudów.
Pułkownikowskie zaś epolety zwarzyły imć pana Pawła, nie dozwoliły mu nawet odpowiedzieć przystojnie na życze-