Strona:Wacław Niezabitowski - Skarb Aarona.djvu/154

Ta strona została skorygowana.
IX

Żałyński już od paru dni krążył opodal jaskini, w której zatrzymał się El Terim wraz ze swą bandą i porwaną dziewczyną.
Dwaj nocni goście, którzy odwiedzili obozowisko i wślad których podążył, wskazali mu drogę do jednego z wąwozów na zachód od Synaj, gdzie oczekiwała ich banda lekarza.
Gdy dwaj Arabowie i podążający zdala za nimi Żałyński dotarli do miejsca postoju bandy, uczynił się zupełny dzień.
Żałyński, korzystając z załamań i nierówności gruntu, podsunął się tak blisko pod obozowisko, że do uszu jego dobiegały wyraźnie poszczególne słowa rozmowy Arabów, przeplatane częstemi wybuchami śmiechu.
Dżailli nie dostrzegł, lecz widok postaci uzbrojonego Araba, chodzącego miarowym krokiem wokół niewielkiego z der i owczych skór sporzą-