Strona:Wacław Niezabitowski - Skarb Aarona.djvu/230

Ta strona została skorygowana.
XII

W trzy lata po opisywanych powyżej wypadkach w wytwornie urządzonem mieszkaniu Żałyńskich w Alei Róż zapanowała niezwykła radość.
Oto Dumesnil, zatęskniwszy za przyjacielem, wpadł na parę dni do Warszawy.
Podczas długich wieczornych pogawędek przeżywano wspólnie jeszcze raz wypadki, których widownią były przed trzema laty dzikie wąwozy Synaju.
Żałyński, rozweselony widokiem przyjaciela, przekomarzał się z żoną, zapowiadając, że w najbliższej przyszłości udadzą się znów na Synaj, aby dotrzeć do podziemi, w których spoczywa od wieków skarb Aarona.
Lecz pani Dżailla nie brała zbytnio do serca zapowiedzi męża.
Odpowiadała wesoło, że dzisiaj już nie potrafiłaby zaśpiewać, jak należy, tajemniczej pieśni „wyjścia z podziemi“, gdyż melodja ta pomieszała