Strona:Wacław Sieroszewski - Łańcuchy.djvu/267

Ta strona została przepisana.

narodowość... Ich ojczyzną — religja, i dlatego oni nie rozumieją i nie kochają narodów ani krajów...
— To prawda. I dlatego będę syna mego uczyła kochać te rzeczy. Dlatego chciałabym właśnie...
— Będzie więcej jeszcze cierpiał... — przerwał jej żywo. — Aby znaleźć ojczyznę, trzeba przestać być żydem, wyrzec się religji i obyczajów własnych... albo...
— Albo... trzeba iść zdobyć swoją ojczyznę... udać się na wygnanie do dzikiej, obcej pustyni, jaką wyobrażam sobie Palestynę...
Umilkli.
Na parowcu wszczął się ruch, pojawiły się ludzkie postacie, rozległy się rozmowy brzęk żelaza i odgłos kroków. Wzmagający się wietrzyk tarmosił, rwał i rozpędzał mgłę. Nagle chrapliwy ryk syreny rozdarł powietrze, chwilę potem zadudniały na barce schody i roje wygnańców wyległy na pokład...
— Co się stało?
— Parowiec?... Tak blisko?!
— Mgła, stoimy!...
— Ach, gdyby tam przeskoczyć!...
— Patrzcie, patrzcie pasażerowie!...
Na parowcu również u wylotów kajut, przy żelaznych barjerach zaczęły się pojawiać liczne postacie i oparłszy się rękami o żelazne pręty, pochyliwszy mocno naprzód głowy i ramiona,