Strona:Wacław Sieroszewski - Bolszewicy.djvu/51

Ta strona została uwierzytelniona.
SONIA (ostro)

Nikt się pani o radę nie pyta. Komu to tam pani znaki dawała? Hej! Li, nałóż bagnet i odprowadź ją na górne piętro do pokoju. Nie puszczaj nikogo, a gdyby próbowała zbiedz, albo opierać się to... wiesz!

(robi znak ręką)
LI (uśmiecha się)

Moja... znaj!

(nakłada bagnet i podchodzi do Morskiej)

Baba chody!

(pędzi ją zlekka kolbą ku schodom)
MORSKA
(na stopniach przystaje, spokojnie)

Więc jestem aresztowana?

(Sypniewski robi ruch)
SONIA
(uprzedza go, odpowiadając Morskiej ostrym tonem)

Tak, jest pani aresztowana.

MORSKA

Za co?

SONIA

Dowie się pani jutro.

SYPNIEWSKI
(do Soni, perswadująco półgłosem)

Sofja Abramowna...