Strona:Wacław Sieroszewski - Ciupasem na Syberję.djvu/23

Ta strona została uwierzytelniona.

którym pozwalano pod konwojem „schodzić na brzeg“ na przystaniach, gdzie parowiec się zatrzymywał. Strawę również warzyliśmy sami pod nadzorem naszych pań, a mieliśmy wciąż jeszcze duże zapasy rozmaitych przysmaków w rodzaju: ryżu, białej pszennej mąki, konserw, kawy, herbaty, czekolady, słodyczy, któremi obdarzyli nas „sympatycy“ przy wyruszeniu z Moskwy. W ten sposób dopłynęliśmy do Permu.
Tu otrzymali pierwszy chłodzący „tusz“ ci optymiści, którzy dowodzili, iż całe nasze zesłanie ograniczy się do cudownej przejażdżki na rządowy koszt po wspaniałej Syberji, że Loris Melikow lada dzień wydrze u cara Konstytucję i my wrócimy... Dlatego obchodzą się z nami tak względnie, że czują w nas przyszłych swych władców!... — dowodzili w zapale.
Permskie więzienie Centralne, do którego nas zapędzono, było pierwsze więzieniem „katorżnem“, jakie mieliśmy poznać. Już wygląd jego przejmujące robił wrażenie. Mimo, iż stało w obrębie miasta, wydzielało się zeń posępną, ciężką, kańciastą architekturą. Dwupiętrowy korpus murowany z małemi zakratowanemi okienkami, opasany wysokim murem, wznosił się ponad dachy otaczających domów na stromym brzegu rzeki. Gdyśmy się do niego zbliżyli i zatrzyma-