Strona:Wacław Sieroszewski - Małżeństwo, Być albo nie być, Tułacze.djvu/247

Ta strona została przepisana.



VII.

— Czy stukałeś w nocy sąsiedzie?... Odpowiedz, proszę... Choć jednem uderzeniem odpowiedz! Muszę wiedzieć koniecznie... Sąsiedzie! sąsiedzie! Bądź dobry! Czy stukałeś w nocy?...
Daremnie pytał, daremnie uchem i całem ciałem gorącem do muru przylegał — mur był zimny, niemy i chropawy jak groźny wiszar skalny.
Dzień cały chodził Zaremba w kółko po celi, obłędnie...
— Więc wszystko było przewidzeniem?!... Więc to to? więc to początek końca?!
Stawał u krawędzi zawrotnej otchłani w którą nie miał odwagi spojrzeć... Gdzieś tam w oddali przewalały się ciemne wiry, w których miał zgasnąć za życia... Dreszczowe macki wychylającej się stamtąd meduzy dotykały mu raz w raz piersi i grzbietu... A jedno-