Strona:Wacław Sieroszewski - Małżeństwo, Być albo nie być, Tułacze.djvu/264

Ta strona została przepisana.

Co się zaś tyczy Hamleta i pustych
Jego zalotów, uważaj je jako
Mamiący pozór, wynikłość krwi wrzącej...

Jako fiołek młodocianej wiosny,
Wczesny lecz wątły, luby lecz nietrwały;
Woń kilka tylko chwil upajającą...
Nic więcej...
Więcej nic?...

Przyszła... Przyszła niosąc w rysach i ruchach czar rodzący tęsknotę nieukojoną... Przyszła w obłokach kwietnej woni... w powiewnych lekkich szatach poprzez które świeciło śliczne jej ciało niby różowy płomień zamknięty w alabastrach... Przyszła z cichym łagodnym szeptem upragnionych ust... Siadła na wezgłowiu i oparła mu na czole dłoń pachnącą i przejrzystą jak alpejska róża, świeżą — jak rosa letnia... Pochyliła nad nim perłowe lica i utopiła mu w oczach otchłanne żałobne źrenice...

Od wieków szłaś już ku mnie z głębiny istnienia...
Szłaś przez czasów łańcuchy, przez światów ogromy,
Aż spłynęły się w jedność złotego promienia
Rozsiane w wielu duszach naszych dusz atomy...