Strona:Wacław Sieroszewski - Małżeństwo, Być albo nie być, Tułacze.djvu/89

Ta strona została przepisana.

stoju ruchu...« — czytała Zofia urywek z otrzymanego listu...
— Głupstwo. Niema ruchu, gdyż sytuacya niejasna, gdyż społeczeństwo nasze posiada zadużo jeszcze drobnych rzemieślników i chłopstwa z jego konserwatyzmem i ciemnotą, które ważą na szali politycznej...
— Więc cóż? więc połóżmy się spać?... Co znaczą te ogólniki: stosunki, konieczność dziejowa, rozwój? Przecież wszystko to przejawia się jedynie przez człowieka i w człowieku... Musi przejść przez naszą jaźń zanim się wcieli...
— Kochana, poco mi powtarzasz te prawdy elementarne?... Chodzi o to, jak to uczynić?... Zresztą dla nas to niema żadnego znaczenia... Jesteśmy skazani na »własne życie« i nie zatruwajmy go jałowymi sporami...
Kończyło się na tem że każde z nich zagłębiało się w swej książce. Zofia chciwie czytała publicystykę, Stefan wolał powieści...
— Pyszny jest ten humorysta!... Posłuchaj: Młody chłopiec skradł dziennik dorosłej siostrze i zaopatruje go we własne komentarze... Ale tego powtórzyć nie podobna, to trzeba przeczytać... Chcesz, przeczytamy razem.
Zofia posłusznie odkładała, co miała w ręku, i słuchała zabawnych, pogodnych opowieści cudzoziemskiego humorysty, śmiejąc się serdecznie z niektórych ustępów...