Strona:Wacław Sieroszewski - Na daleki wschód - kartki z podróży.djvu/87

Ta strona została uwierzytelniona.

sięczne w nich noce, nikną lesiste, posępne, lecz wspaniałe zbocza Chinganu; nikną fijoletowe góry Bochaty, skąpane w gorącej, słonecznej mgle, nikną wioski, drzemiące wśród ślicznie zoranych pól, w cieniu gajów ilmowych; nikną miasta gwarne, rojne, bogate z rogatemi basztami, ze świątyniami pełnemi strasznych bóstw, z błękitnym, pracowitym na ulicach tłumem, z koronką barwnych, złoconych szyldów... wszystko niknie, a widzę natomiast rozkrzyżowanego, klęczącego człowieka na łańcuchu, a potem wśród piaszczystych wydm za miastem, w kłębach kurzawy, widzę mały plac z kałużą krwi, widzę kata odchodzącego z pachołkami, a na uboczu małą, podłużną kupkę świeżo poruszonej ziemi.


Okrąg Chajlarski i geograficznie, i klimatycznie, i etnograficznie należy całkowicie do Mongolii. Przedstawia płaskowyżynę, wzniesioną przeszło 1010 stóp nad poziom morza; klimat wskutek tego, pomimo nieco południowego położenia, ma surowy. Mrozy w zimie dochodzą do —30° R., a przejmujące wiatry powiększają ich działanie. Dnia 18 marca widziałem tam nietkniętą jeszcze oponę śniegu; jeziora i rzeczki przebywaliśmy po mocnym, twardym lodzie. Ale w końcu marca za-