Strona:Wacław Sieroszewski - Wśród kosmatych ludzi.djvu/71

Ta strona została uwierzytelniona.

nąc to pojawiając się na pagórkach bałwanów, od czasu do czasu z jednostajnem dudnieniem przelatał w głębi doliny pociąg. Zebrali się wreszcie wszyscy gospodarze i usiadłszy kołem w pobliżu wzgórka zaczęli się naradzać co do kolejności rozmieszczenia „inau“. Każdy żądał dla siebie pierwszeństwa, trzeba się było dobrze zastanowić, żeby nie obrazić, nie skrzywdzić żadnego z ludzi-bogów. Przewodził obradom energiczny, niestary jeszcze Ajnos w ciemnem kimono z czerwonemi i białemi wzorzystemi wstawkami na plecach. Nie znaliśmy go, więc podszedł i, nie wymieniając nazwiska, przywitał się z nami „gładzeniem brody i tarciem dłoni“. Tłomaczył nam z odcieniem wyższości, że ponieważ ryby jest mało, ludzie postanowili zwrócić się do bogów, że zwyczaj ten jest u Ajnów odwieczny, że będą pili „sake“, że bardzo rad jest, że i myśmy wzięli udział w uroczystości. Tymczasem młodzież rozkładała maty przed „inau“ rozstawionemi półkolem na wzgórku od

74