Strona:Wacław Sieroszewski - Wśród kosmatych ludzi.djvu/83

Ta strona została uwierzytelniona.

Jesso. My sami sprowadziliśmy wódki za 25 jen (50 zł.) a Ajnowie naznosili jej całe morze. Co chwila zjawiała się gospodyni albo gospodarz z wiadrem białej, ryżowej „samogonki“ obrzydliwej w smaku ale wprost w użyciu oszałmiającej wskutek obecności w niej fuzli. Brodacze i gospodarze obsiedli wokoło ogniska. Nas posadzono rozumie się na pierwszem miejscu; za tem kołem umieściły się zaraz kobiety i młodzież, a poza niemi przewijała się nieustannie ruchliwa i śmieszliwa girlanda gołych dzieciaków. Krzyczano na nich co chwila i spoczątku było dość poważnie i cicho. Gładziliśmy uroczyście brody, modliliśmy się do „bliskich i dalekich“, „lekkich i ciężkich bogów“, skrapialiśmy wszystkie domowe „inau“ i cały szereg nowych wetkniętych w ognisko. „Czcigodni“ z pierwszego koła włożyli na głowy korony wiórkowe i wtedy po trzykrotnem chrząknięciu Spańram wspaniałym basem odśpiewał znowu hymn na naszą cześć. Kiedy opowiadał o naszem spotka-

86