Strona:Walter Scott - Rob-Roy.djvu/350

Ta strona została skorygowana.
— 344 —
ROZDZIAŁ  XXXII.
I niech wróci, nim będzie wieczorna godzina;
Bo przysięgam na sławę moją i mych braci,
Na to serce co nigdy krzywd nie zapomina,
Że za niego kraj cały drogo mi zapłaci.
Dawna Komedyja.

Nie wiem dla czego czyn pojedyńczy gwłatu i okrucieńcieństwa, mocniejsze na umyśle naszym sprawia wrażenie, aniżeli widok wielu razem podobnych czynów w jednymże dopełnionych czasie. — Dnia tego byłem świadkiem śmierci kilkunastu moich ziomków, i zdawało mi się, że wypłacili tylko zwykły dług ludzkiéj natury; serce moje przejęte było litością, nad ich losem, ale nie tém okropném i dręczącém uczuciem, które w niem wzniecił widok mordu z zimną krwią dokonanego na bezbronnéj ofiarze. Spojrzałem na towarzysza mego pana Jarvie, — twarz jego wydawała równąż boleść i zgrozę; ale usta, nie mogąc pokryć milczeniem oburzenia, cedziły przez zęby te przerywane słowa?
— Jest to czyn dziki i okrutny!.... zbrodnia szkaradna!.... wołająca o pomstę do Boga!
— A więc się nie lękasz podobnego losu? — zawołała Virago, — usłyszawszy te słowa, rzucając na pana Jarvie wzrokiem śmierć zwiastującym.
— Kuzynko! — rzekł burmistrz, — nikt dobrowolnie nie przecina nici życia, dopóki jéj stanie na kłębku, który przeznaczenie uwiło. Mam dość na tym świecie zatrudnień, i publicznych, i prywatnych; i urzędowych, i handlowych. — Jest oprócz tego kilka osób, które pomocy mojéj potrzebują, a między innemi biédna Mattie, sierota, bliska krewna Lairda z Limmerfield; gdyby nie to wszystko, po-