Strona:Wielki świat Capowic - Koroniarz w Galicyi.djvu/118

Ta strona została skorygowana.

rafanowyczowi. Milcia domyślała się, że całe miasto, ba cały powiat wie już o tem zdarzeniu, i znajdowała szczególną przyjemność w tej myśli. Jest to integralną częścią tego szczęścia, którego doznajemy w kochaniu, by ludzie domyślali się i widzieli, że kochamy i jesteśmy kochanymi lub kochanemi. Już to samo, że świat w rozmowach i plotkach swoich łączy nas z osobą kochaną, wydaje nam się zapowiedzią i jakby przedsmakiem przyszłego rzeczywistego połączenia. Milcia w tej chwili myśląc o Karolu, wyobrażała sobie, że miłość ich nie jest bez nadziei. Ależ ten Karol! Czemu jej nigdy nie mówił o swoim udziale w powstaniu? Wszak onaby go nie zdradziła! No — tem piękniej z jego strony, że taki skromny. Ale zawsze mu się należy mała reprymenda. Trzeba się trochę podąsać na niego. W tem — dały się słyszeć kroki na schodach, i Milcia zapomniała o reprymendzie i o dąsaniu.




ROZDZIAŁ XIII,
w którym pan aktuaryusz Schreyer zwala Olimp swoich insubordynacyj na Ossę innych swoich karygodnych czynów, a Pelion w postaci pana Sarafanowycza zostaje na spodzie.

Mam opisać scenę, pod każdym względem rzewną i dramatyczną, to jest, mam doskonałą sposobność wynudzić moich czytelników stenograficznem sprawozdaniem z rozmowy, która nastąpiła między Milcią i Karolem, podczas gdy p. Precliczek w gorączkowych widzeniach swoich przeprowadzał przeciw aktuaryuszowi c. k. sądu powiatowego w Capowicach ostateczną rozprawę w procesie o zbrodnię zaburzenia spokojności publicznej według §. 66 k. k. a pani Precliczkowa przygotowywała „coś lekkiego“, aby przywrócić zdrowie i siły zacnemu swemu małżonkowi.
Rozważyłem atoli, że rozmowy tego rodzaju interesujące są tylko o tyle, O ile się w nich bierze udział czynny