Strona:Wielki świat Capowic - Koroniarz w Galicyi.djvu/124

Ta strona została skorygowana.

kurs, rzucił się ku drzwiom, otworzył je i począł wołać z całej siły:
— Schwalbenschweif! Schwalbenschweif!
Tego było zawiele dla Karola. W okamgnieniu postanowił, dla uniknienia dalszego skandalu w pokoju, w którym była panna Milcia, przenieść przynajmniej teatr wojny na kurytarz, albo na schody. Rzucił się tedy na pana Sarafanowycza, i schwycił go — tak przynajmniej stoi w owym protokole — schwycił go za prawe ucho. Pan Sarafanowycz, chcąc się cofnąć, przymknął sobą drzwi, które niestety otwierały się z kurytarza na pokój, w skutek czego wszelka bezpośrednia komunikacya ze schodami została przeciętą. Pan adjunkt zmuszony był w skutek tego cofać się ku drugim drzwiom, i zdołał oswobodzić swoje prawe ucho dopiero wtenczas, gdy już pootwierały się były wszystkie drzwi, prowadzące do bawialnego pokoju; z jednej strony pojawiła się pani Precliczkowa, z drugiej Schwalbenschweif i Newełyczko, a z trzeciej w szlafroku i pantoflach, sam pan forszteher. Uwolnienie ucha pozbawiło jednak pana Sarafanowycza na chwilę niezbędnej każdemu ciału równowagi, tak, że wraz z wejściem wszystkich tych osób, znalazł on się na ziemi, w pozycyi nader niekorzystnej dla wszelkiego decorum urzędowego i prywatnego. Pan forszteher przez cały długi przeciąg swego urzędowania, nie widział nigdy tak gorszącej sceny.




ROZDZIAŁ XIV,
z którego pokazuje się, że ks. Nabuchowycz będzie musiał szukać innej żony dla swego siostrzeńca.

Za dawnych, świetnych, rycerskich czasów należało to do dobrego tonu, dowieść swojej wyższości na skórze rywala, wysadzić go z siodła na turnieju lub nabić mu w inny sposób porządnego guza. Dziś nie jest to ani bon genre, ani