Strona:Wielki świat Capowic - Koroniarz w Galicyi.djvu/170

Ta strona została przepisana.

wiem, że przy protokole austryackim najlepiej jest przeczyć wszystkiemu, od początku do końca. Pan Finkmann uchwalił tedy, że musi raz jeszcze przesłuchać żandarma i woźnicę p. Asakasowicza, kazał woźnemu, by tego ostatniego przeprowadzono do innej celi, a w braku tejże, do aresztu gminnego, i polecił p. Artura dalszej jego baczności. Odchodząc z woźnym, bohater mój nie mógł się wstrzymać, by nie powiedzieć pannie Katarzynie, że poznał w niej najpiękniejszą, najrozumniejszą: najlepszą i najwięcej kochania godną istotę pod słońcem. Aptekarzówna zarumieniła się skromnie na te słowa, i odwzajemniła mu się uwagą, że poznała w nim najnieostrożniejszego ze wszystkich powstańców, bo jeździ po kraju zwracając niepotrzebnie na siebie uwagę francuzkim paszportem i przybierając rolę, w której trudno mu się zawsze i wszędzie utrzymać. P. Artur nadmienił, że z urodzenia i wychowania należąc do „lepszego“ towarzystwa, uważa język francuzki jakby drugą mowę ojczystą, i nie sprawia mu to wcale trudności, uchodzić za Francuza. W domu pani Szeliszczyńskiej argument taki byłby był pognębiającym, korzono się tam przed człowiekiem, należącym do „lepszego“ towarzystwa i mówiącym tak płynnie po francuzku. Ale parafianka błotniczańska miała inne wyobrażenia w tej mierze, i czuła się obrażoną te, że nazywano "lepszem" towarzystwo, do którego nie należała, i chełpiono się jakby znamieniem nadzwyczajnej wyższości wprawą w języku, którym władała lepiej może od panny Celiny, ale gorzej nierównie od pana Artura. Dostał się tedy panu Kukielskiemu w odwet przycinek, że „u nas“ lepszem jest to towarzystwo, które jest bardziej polskiem, i że tylko trutnie salonowe paplają bez potrzeby po francuzku. Nota bene, było to prywatne i osobiste zdanie panny aptekarzównej, za które ja nie chcę brać żadnej odpowiedzialności na siebie, nie wobec P. T. pp. trutniów, ani wobec ewentualnych jakich wicehrabiów de Tourne–Broche.Dosyć, że panna aptekarzówna odeszła nader mało zbudowana wyższością, której ton przybierał p. Artur. On zaś pomyślał sobie: — „Niech mówi co chce, ale zadałem