Strona:Wielki świat Capowic - Koroniarz w Galicyi.djvu/243

Ta strona została przepisana.

się bez zgromadzeń wyborczych i bez wotów nieufności, które bądź co bądź, mają w sobie coś niearystokratycznego, republikańskiego, paragwajsko — murzyńskiego, i z któremi tak niebezpiecznie igrać, jak z prochem. Słychać, że ten pomysł p. Kołdunowicza znalazł najzupełniejsze uznanie hr. Cybulnickicgo i całej rodziny hrabiów Cybulnickich, i że już na tegorocznym sejmie wejdzie po części w wykonanie.




ROZDZIAŁ IX,


w którym opisaną jest podróż księcia A. C. z Cybulowa do Cewkowic, wraz z rodowodami rodziny Kołdunowiczów i Kacprowskich.


Gdy już pan Bogdan Kołdunowicz poinformowany był dostatecznie co do zamiarów pana naczelnika obwodowego względem księcia Artura, i gdy lokaj przyniósł wiadomość, iż nakryto do śniadania, N. P. B. K. przypuszczonym został do oglądania książęcej fizyonomii, ozdobionej szafirowym pince nez z szeroką czarną tasiemką. Uszanowanie, z jakiem pan Bogdan skłonił się przed tą znakomitą osobistością, było tem większe, że pan hrabia Cypryan mówił o panu Arturze tylko jako o księciu A. C. i że z tych liter początkowych pan Bogdan wnosił, iż ma do czynienia z członkiem rodziny Czartoryskich. Nie mało też zastanowił go nos pana Artura, który nie przekraczał bynajmniej zwykłej dymensyi nosów ludzkich, podczas gdy p. Bogdan z zawieszonego u hr. Cypryana portretu księcia jenerała ziem podolskich wnosił, że każdy Czartoryski powinien, jeżeli nie przewyższać Kołdunowiczów, to przynajmniej rywalizować z nimi co do rozmiarów tej niepośledniej części ciała. Oprócz tego nader zadziwiającego faktu, utkwiło jeszcze w pamięci pana Bogdana, że książę A. C. przy pierwszem spotkaniu swojem z N. P. B. K. miał na sobie czarny surdut, jasną żółtawą krawatkę, kozłowe buciki i pantalony jakiegoś ceglasto-różowego, naówczas modnego koloru. Książę pan