Strona:Wielki świat Capowic - Koroniarz w Galicyi.djvu/353

Ta strona została przepisana.

wójt zamknął do „haresztu“, ażeby go nazajutrz z innym pijanym wartownikiem wysłać w dalszą podróż do Lwowa, od jednej gminy do drugiej. Po całym tygodniu takiego posuwania się z miejsca na miejsce, p. Artur na drabiniastym wozie i w towarzystwie podchmielonego właściciela mniejszej posiadłości z Winnik przez łyczakowską rogatkę odbył swój powtórny wjazd do Lwowa, i oddany został w pieczołowite ręce tutejszej c. k. dyrekcyi policyi.




ROZDZIAŁ XX,


w którym p. Artur z drugiego, staje się trzecim mężem pani Małgorzaty Szeliszczyńskiej.


Niema zapewne nikogo, coby chciał wątpić na chwilę o przenikliwości c. k. policyi w ogóle, a lwowskich jej organów w szczególności, o ile to się naturalnie odnosi do śledzenia zbrodni, przestępstw i wykroczeń politycznych. Jest tedy rzeczą niezawodną, że gdyby identyczność osoby oddanego w jej ręce bohatera naszego ulegała była najmniejszemu podejrzeniu, byłaby ona — t. j. c. k. policya, zarządziła natychmiast szczegółowe śledztwo co do jego pochodzenia i przynależności. Ale rysopis jego zgadzał się tak dokładnie z rysopisem pana Henryka Szeliszczyńskiego, a zeznania żony tego ostatniego i wszystkich domowników były tak kategoryczne, że musiałby był chyba pan Artur sam trwać dalej w swoim uporze i wypierać się swojej tożsamości z pomienionym Szeliszczyńskim, ażeby obudzić wątpliwość w organach władzy. Że tego nie uczynił, i że odwołał zeznania, poczynione podczas śledztwa w sądzie wojennym, tego mu nikt nie weźmie za złe, kto rozważy, że w przeciwnym razie czekało go ponowne uwięzienie, a w dalszem następstwie, wywiezienie do granicy moskiewskiej, albo przynajmniej do Meksyku. Unikając tych fatalnych następstw, pan Artur zeznał, cokolwiek tylko chciano, i roz-