Strona:Wiktor Hugo - Han z Islandyi T.1.djvu/55

Ta strona została przepisana.
VI.
Pirro.
Nigdy!
Angelo..
Cóż to! widzę, że chcesz udawać poczciwego człowieka! — Nędzniku! jeśli powiesz jedno słowo...
Pirro.
Ależ Angelo, zaklinam cię na imię nieba...
Angelo.
Pozwól, niech się stanie to, czemu przeszkodzić nie możesz.
Pirro.
Ah! kiedy nas dyabeł trzyma choć za włos tylko, musimy mu wtedy oddać całą głowę... O ja nieszczęśliwy!
Emilia Galotti.

W godzinę po wyjściu młodego podróżnego ze Spladgestu, gdy już noc zapadła i tłum zwolna opuścił dom umarłych, Ogdypiglap zamknął drzwi zewnętrzne, Spiagudry zaś zlewał wodą po raz ostatni nieboszczy-