Strona:Wiktor Hugo - Kościół Panny Maryi w Paryżu T.I.djvu/17

Ta strona została uwierzytelniona.
15
KOŚCIÓŁ PANNY MARYI W PARYŻU.

wybornie umieją korzystać z czasu i wyciągnąć przyjemność, gdzie ją tylko znaleźć podobna.
— Na moją poczciwość, to ty Joannes Frollo de Molendino! — zawołał jeden z nich, mały blondynek, z ładną, złośliwą twarzyczką, uczepiony u kapitela kolumny — właściwie ciebie nazywają Jehan de Moulin, bo twoje ręce i nogi wyglądają jak skrzydła od wiatraka. Jak dawno już tu jesteś?
— A niech dyabli!... — odpowiedział Joannes Frollo — więcej niż cztery godziny i myślę, że mi je na tamtym świecie za czyściec policzą. Słyszałem ośmiu śpiewaków króla sycylijskiego, którzy o siódmej godzinie śpiewali na wotywie w kaplicy.
— Piękni śpiewacy! — odparł inny — głosy ich więcej śpiczaste niż czapki. Zanim mszę zakupiono do świętego Jana, trzeba się było dowiedzieć, jak wygląda łacina w prowensalskim dyalekcie.
— Masz słuszność panie Idzi Lecornu, kuśmierzu królewski — odrzekł ulicznik, siedzący na kapitelu.
Ogólny śmiech powitał nazwisko kuśmierza królewskiego.
— Lecornu! Idzi Lecornu! — mówili jedni.
Cornutus et hirsutus — wołali drudzy.
— He! zapewne — mówił mały dyabełek z kapitela — cóż tak śmiesznego? Zacny Idzi Lecornu, brat Jehana Lecornu, intendenta królewskiego pałacu, syn Mahieta Lecornu, pierwszego drwala z Vincennes: wszyscy mieszczanie paryscy, wszyscy żonaci — i ojciec i synowie.
Śmiech powstał nanowo. Kuśmierz, nie odpowiedziawszy słowa, chciał się ukryć przed wymierzo-