Strona:Wiktor Hugo - Kościół Panny Maryi w Paryżu T.IV.djvu/32

Ta strona została skorygowana.
32
WIKTOR HUGO.

by zajmowała swoje stanowiska. Quasimodo zabrał latarnię i zeszedł na wystawę pomiędzy wieżami, aby lepiej widzieć i bronić się.
Clopin Trouille-fou, przybywszy nawprost bramy kościelnej, ustawił swoje wojsko w szereg wojenny. Chociaż żadnego nie spodziewał się oporu, chciał, jak roztropny jenerał, być przygotowanym na obronę przeciwko patrolom. Tak ustawił siły swoje, że, patrząc zgóry, albo zdaleka, wziąłbyś je za wojska rzymskie, w trójkąt ustawione pod Ecnome, albo za sławny klin Gustawa Adolfa. Podstawa tego trójkąta opierała się o stronę placu, przeciwległą katedrze i w ten sposób zamykała ulicę Parvis; jeden jego bok rozciągał się wzdłuż szpitalu, drugi zagradzał ulicę świętego Piotra aux Boeufs. Clopin Trouille-fou stanął na szczycie, t. j. u podnóża świątyni, wraz z książęciem egipskim, naszym przyjacielem Janem i najwaleczniejszymi.
Podobne przedsięwzięcie, dla wykonania którego truandowie zebrali się przed kościołem Panny Maryi, w wiekach średnich nie było osobliwością. Tego, co nazywamy „policyą“, nie było wtedy. W ludnych miastach, nadewszystko w stolicach, nie było władzy połączonej, jednej. Feudalizm budował te wielkie gminy w dziwaczny sposób. Obręb miasta tysiące miał panów, którzy dzielili je na rozmaite części i kształty. Stąd mnóstwo oddzielnych, z sobą najsprzeczniejszych straży policyjnych, to jest właściwie żadnej nie było. W Paryżu naprzykład, niezależnie od stu czterdziestu panów, było dwadzieścia pięć władz, wymierzających sprawiedliwość, począwszy od biskupa paryskiego, ma-