Strona:William Shakespeare - Dramata Tom II tłum. Komierowski.djvu/67

Ta strona została przepisana.
65
ODSŁONA III. SPRAWA II.

Obrzęczy schyłek ziewającej nocy,
Już się czyn spełni, czyn strasznéj osnowy,

LADY MACBETH.

I cóż się stanie?

MACBETH.

Raczéj niewinnym bądź przez niewiadomość,
Luby goworku, aż dziełu przyklaśniesz.
Zejdź ciemna nocy i narzuć oponą
To rzewne oko, jakiem by litosny,
Dzień mógł tu wejrzéć. Przemaż niewidomą
I krwawą ręką i zedrzéj na strząbki,
Ten wielki zapis moich zobowiązań,
Na który blednę. — Światło już gęstnieje;
Wrona wędruje na zapadłe bory;
W okół przedmioty to miłe tło dzienne,
Jak krople nikną, zapadają senne,
A noc nad niemi na zdobycz gotowa,
Śle czarne gońce. Dziwią cię te słowa?
Taj je w milczeniu. — Źle poczęte czyny,
W dalszym postępie, w gorsze rosną winy.
Dosyć, pójdź ze mną, proszę.

(Odchodzą).
SPRAWA III.
Tamże; park lub miejsce otwarte. — Brama od strony zamku.
Wchodzą 3 ZBÓJCE.
1. ZBÓJCA.

Lecz któż ci kazał przyłączyć się do nas?

3. ZBÓJCA.

Macbeth.