Strona:William Shakespeare - Makbet tłum. Kasprowicz.djvu/29

Ta strona została przepisana.
[528—559]27
MAKBET — AKT I

Ważę ja sobie według tego. Lęk masz.
By takim samym być w czynie i harcie,
Jakim w pragnieniu swem byłeś. Chcesz posiąść
To, co uznajesz za ozdobę życia,
A życie tchórza w własnem wieść uznaniu
I owo „radbym “ poświęcasz owemu
„Ale się boję“, jak ten kot z przysłowia!
MAKBET: Proszę cię, przestań; na wszystko się ważę,
Co godne męża, a, ktoby się ważyć
Chciał na coś więcej, ten nim nie jest.
LADY MAKBET: Powiedz
Jakaż to bestja kazała ci odkryć
To przedsięwzięcie przede mną? Naonczas,
Kiedyś się ważył na to, byłeś mężem.
A być czemś więcej ponadto, czem byłeś,
Znaczy tym mężem być o tyleż więcej.
Ni czas, ni miejsce nie były po temu,
Ty chciałeś stworzyć i jedno, i drugie.
Teraz się one już same stworzyły
I nastręczają ci się, a ty, mężu,
Chcesz je odstręczać. Dawałam ja piersi
I wiem, jak słodko jest kochać niemowlę,
Które się karmi — byłabym mu jednak
Pierś oderwała od bezzębnych ustek
I roztrzaskała czaszkę, gdybym była
Tak poprzysięgła, jak tyś to uczynił.
MAKBET: A jeślibyśmy chybili?
LADY MAKBET: Chybili?
Wyśrubuj męstwo swe do ostatniego
Gwintu, a wtedy nie chybim! Gdy Dunkan
Zaśnie, do czego uciążliwa podróż
Dnia dzisiejszego gruntownie go wezwie,
Dwóch pokojówców jego tak uraczę
Winem korzennem, że pamięć, ta straża