Strona:Wojciech Korfanty - Dobrodziejstwa pruskie w oświetleniu historycznem.djvu/16

Ta strona została uwierzytelniona.

istnienie najgorszych nadużyć. Wielka liczba nicponiów i ludzi dwuznacznych, którzy gdzieindziej utrzymać się nie mogli, rozlała się po nowych prowincyach i zatruła od razu administracyę. Zachodziły najpodlejsze oszustwa“. A historyk Prus Mans powiada: „Berlińscy oberżyści, u których zamieszkiwali wszyscy urzędnicy, wystawiali im małe rachunki w nadziei otrzymania nagrody w postaci dóbr w prowincyach polskich“. Ani słowa do tej krytyki dodawać nie potrzebuję. Skonfiskowane majątki rozdarowywano pomiędzy zauszników króla a wiadomo, że nawet lokaj króla Rietzen, urzędowy mąż królewskiej kochanki, późniejszy hr. Lichtenau, takie dekrety o darowiznach królewskich wygotowywał i królowi do podpisywania podsuwał. Minister Hoym obłowił się temi dobrami w sposób haniebny. Używał ich nawet jako środka przekupstwa. Prezydent miasta Berlina Eisenberg, otrzymuje zlecenie pojechania do Wrocławia dla zbadania rozruchów wybuchłych tam przeciw Hoymowi, otrzymał od niego za 23,000 talarów cztery wielkie majątki, wartości 40,000 talarów, aby korzystne dla Hoyma wygotował sprawozdania. Jenerał-lejtnant v. Bischofswerder obłowił się wówczas wielką ilością majątków. Otrzymał między innemi cztery majątki w powiatach radziejowskim i brzeskim za cenę 18,000 talarów, które sprzedał natychmiast za 25,000 frydrychsdorów hr. Luettichau. (Słuchajcie! — u Polaków.)
Major v. Huehnerbein otrzymał 10 majątków za cenę 100,000 talarów. Ich wartość rzeczywista wynosiła przeszło 300,000 talarów. Okoliczności, wśród których mu te dobra przyznano, zasługują na upamiętnienie. Pruski wyższy urzędnik Coelln powiada: „Huehnerbein był amantem pięknej Knobelsdorfównej, damy dworskiej żony księcia, Ludwiki. Księżniczka bawiła razem z królem w Piemoncie. Pewnego razu król był na śniadaniu u księżniczki, gdy Knobelsdorfówna przechodziła przez pokój.