Strona:Woyciech Zdarzyński życie i przypadki swoie opisuiący.djvu/159

Ta strona została przepisana.

oczy niebeſpieczeńſtwa, na ktore ſię puſzczałem, częścią, iż iak oſtrzelany Zołnierz mniey zważałem na to, co mię pierwſzą razą niezwyczaynie czyniło trwożliwym. Spuściwſzy ſię na Opatrzność, czekałem loſu, iaki mię ſpotka, a w tych prawie myślach z wielkim zadziwieniem obaczyłem ſię na ziemi, a co oſobliwſza bez żadnego ſzwanku. Nayprzód radość nadzwyczayna napełniła mię, widząc ſię bliſko Oyczyzny z tak wielkiemi ſkarbami; ale potym przypatruiąc ſię Niebu, poznałem iż ta radość była nadaremna, bom zoſtał na Xiężycu Kray tylko odmieniwſzy, a nie Płanetę.
Łatwo ſię każdy domyśli, iaki mię ſmutek ogarnął zaſtanowiwſzy ſię nad tym, żem utracił Sielanę i zoſtał bez nadziei oglądania Oyczyzny. Jeżeli pierwey utyſkiwałem na Kolegę, że mię ſprowadził na Xiężyc; Nierównie bardziey narzekałem na ſiebie, żem ten Kray utracił, w którym mogłem przepędzić reſztę dni moich daleki od wſzelkich troſkow.