Strona:Wybór pism J. I. Kraszewskiego T.X.djvu/21

Ta strona została skorygowana.

13
SFINKS.

Na tych ogromnych korytarzach, po których długo z przyjemnośsią przechadzać się było można, cisza uroczysta panowała nieprzerwanie prawie. Odmykające się ciężko drzwi celi, kroki uzbrojonych trepkami nóg zakonników, świergot ptasząt, a zwłaszcza jaskółek klejących gniazdka pod dachami, stąpanie powolne zegaru, słychać było po całym gmachu. Na korytarze wychodziły drzwi wielkich sal refektarza, biblioteki i innych. Ztąd także na pierwszém piętrze było wyjście na chór.
Refektarz wedle zwyczaju ogrzany piecem niezmiernéj wielkości, z niebieskich kafli zbudowanym, w którym można było na raz całą furę drzewa spalić, znajdował się jak zawsze na dole. Sufit jego z ruchomych desek złożony, przepuszczał ciepło do nieopalanych cel zakonników.
Wszystko tu obrachowano na ogromną skalę; a że ilość choć szczupłych celi była bardzo wielka, refektarz więc rozciągał się niemal przez całe jedno skrzydło klasztorne, wsparty będąc tylko na murowanych słupach, podtrzymujących belki misternie wyrabiane, zczerniałe od czasu i ciepła. Całą szerzynę ściany poprzecznej zajmował i tu jeszcze krucyfiks; drugą obraz Ś. Antoniego. Na murach były zakopcone freski i wypisane zdania z Pisma Świętego. Dokoła otaczały go dębowe ławy i takież stoły na skrzyżowanych w X sparte nogach, zastawione kuflami glinianemi, polewanemi misami i wytwornéj czystości naczyniem. Drewniane bukszpanowe łyżki leżały na swoich miejscach, wysłużywszy już kilku pokoleniom i powoli ustępując miejsca nowszym, gorszym, lipowym. Od strony okien wzniesiona trybuna dębowa dla lektora, który wedle