Strona:Wybór pism J. I. Kraszewskiego T.X.djvu/41

Ta strona została skorygowana.

33
SFINKS.

jeden murowany, czerwonawy komin, dość niekształtny i nadkąszony od słoty i wiatrów. Maleńkie podwórko obrzucone płotem kamiennym, zamknięte było z jednéj strony szopką skleconą niestarannie, o wrotach podwójnych i nieszczelnie z dranic zbitych. Za dworkiem ciągnął się ogródek warzywny i sadek owocowy, w którym szczepy wcale nie bujały. Zielona łączka, żerdziami niedbale opasana, musiała także do właściciela dworku należeć. Las sąsiedni prawie do szopki przytykał, i w piękne ranki wiosenne słychać tu być musiało wśród ciszy pól, gruchanie dzikich gołębi, dziwaczne stukotanie dzięciołów, zawodzenie słowika, nawet szmery owadów leśnych. Bocian, przyjaciel człowieka, usiadł na strzesze szopki, aby sąsiadować z nim wedle zwyczaju i pod jego opieką gniazdo módz odlatując zostawić.
W tym dworku-chałupce, mieszkała podówczas cała rodzina Bartłomieja Rugpiutisa. Nazwisko samo i jego litewskie znaczenie, dowodziły pochodzenia tego człowieka i jego pierwiastkowego stanu. Ale pan Bartłomiéj dawno z właściwéj Litwy (a raczéj ze Żmujdzi) wyszedłszy, tu uchodził już za coś nakształt szlachcica, bo ubierał się w kapotę. Wszyscy tak u nas zaledwie sierp porzuciwszy lub łokieć sklepowy, chwytali zaraz za tarczę i szablicę. Rugpiutis po żmujdzku oznacza troskliwego o żniwo, o zboże. Zacni też a poczciwi przodkowie Bartka o nic się więcéj długie lata nie troszczyli, krom o zbawienie duszy a o chleb powszedni. Poddani żmujdzkich włości familii hetmana, który zbudował kapucyński ów klasztor wyżéj opisany, Rugpiutisy pracowali dotąd jak dawniéj około rodzinnego zagonu. Jeden Bartek przypadkiem ze stanu,