Strona:X de Montépin Dziecię nieszczęścia.djvu/293

Ta strona została skorygowana.

Zamek Cusance darzył młodą kobietę tylko bolesnemi wspomnieniami. P, de Nathon posiadał znaczne dobra w Normandyi i wspaniały pałacyk w Paryżu. Zabrał Bertę i już żadne z nich nie pokazało się w departamencie Doubs.
Baronowa de Vergy, nie mogąc żyć bez przerwy zdala od kuzynki i zarazem najlepszej i jedynej przyjaciółki, wynajęła sobie mieszkanie w Paryżu i tylko w lecie jeździła do Saint-Juan.
Henryk de Nathon nie przestawał namawiać Blanki, ażeby wraz z jego żoną i z nim przeniosła się do Normandyi. Na to nie zgadzała się w żaden sposób. Niepokonalny pociąg kierował ją w stronę kolonii, gdzie mieszkał jej chrześniak Armand.
Wreszcie nadszedł czas, kiedy dziecko opuściło kolonię i nastała już pora nauki, kształcenia się. Doktór Fangel wziął go do siebie do Besançon i dał mu nauczycieli, zdolnych do zajęcia się edukacyą chłopca, do przemiany młodzieńca w człowieka wykształconego i dystyngowanego.
Armand, zdrów i silny fizycznie, miał naturę szczerą, skłonną do przywiązania i wdzięczności.
Zrozumiał, co czynił dla niego ten zacny starzec, dla którego był całkiem obcym, bo ojciec chrzestny nie jest bynajmniej krewnym, i postanowił też okazać się godnym tylu dobrodziejstw. Postanowienia tego dotrzymał. Praca jego gorliwa, postępy szybkie, przywiązanie jego wciąż wzrastające i delikatnie okazywane były nagrodą dla doktora, który w ostatnich swych latach czuł się najszczęśliwszym z ojców, nie zaznawszy nigdy trosk ojcowstwa.