Strona:Z teki Chochlika (Piosnki i żarty).djvu/054

Ta strona została uwierzytelniona.


Tybyś go chciała wiecznie tu;
Czuć licem ciepło jego tchu,
Pić z jego spojrzeń słodycz raju, —
A on — daleko, w służbie kraju!


I łzami drży twój srebrny głos,
I skarzysz się na srogi los,
I na twą dolę tak okrutną;
Więc słucham ciebie z twarzą smutną.

 
A ty mnie pytasz: — „Możeż być
Kaźń sroższa niż w rozłące żyć?
Sam na sam z harpią smutku dziką?“
— O tak! — kuzynko dobrodziko! —

∗             ∗

Przy fortepianie córka twa
Szopena „Marsz pogrzebny“ gra;
Tryska z pod palców śmierci chorał
Rozpaczny bajki życia morał!


Dzieweczka ta — ten róży kwiat
To obraz twój z dawniejszych lat,
Ten sam w niej czar i wdzięk oblicza,
I duszy białość ta dziewicza.