Strona:Z teki Chochlika (Piosnki i żarty).djvu/070

Ta strona została uwierzytelniona.



DO EMANCYPANTKI

Sonet.


Nad te, co sławy zazdroszczą Korynnie,
I o Safony wawrzyny się kuszą,
Wyżej ja stawię skrzętne gospodynie,
Co „po dawnemu“ są rodziny duszą.

Ty Pani — rwiesz się ku owej wyżynie,
Gdzie w żarach skrzydła się Ikarom kruszą;
Zbyt ciasno Tobie w domu i w rodzinie,
Ten „świat kobiety“ jest Ci wstrętną głuszą.
 
Lecz choć tak różne nasze ideały,
Chociaż Twej drogi szukasz gdzieś po niebie,
Choć kajdanami zowiesz obowiązek,
Jednak się zgodzę na Twój program cały
Tylko Cię błagam: — „Przez litość dla siebie
O Pani! nie noś pończoch bez podwiązek!