Strona:Zacharjasiewicz - Poseł-męczennik, Wilkońska - Sto lat dobiega.djvu/41

Ta strona została uwierzytelniona.
37
Poseł-męczennik.

gwałtu i uzacnienia charakteru jego i będzie to dowodem, żeś panował wtenczas, kiedy jeszcze cnota nie wygasła w Polakach!... Nie podobna mi jest myśleć, abyś wasza k. m. nie chciał oszczędzić garści krwi mojej; zadałem zdradziectwo; boję się, aby intryga nie czuwała na zgubę moją, aby ten bezczelny, co podać ten bezecny cyrograf poważył się, nie zaparł podania projektu; chcę zatem, aby to świadectwo nieszczęścia ojczyzny i swojego zbrodniarstwa podpisał i jako niegodny znajdywać się w tej świątyni, — wyszedł na zawsze!
Na to król kazał przywołać Podhorskiego do siebie.
Na widok Podhorskiego zagrzmiała cała sala. — Groźby, obelgi, złorzeczenia następowały jak gromy po sobie. Cały sejm przedstawiał obraz przerażający...
Podhorski spokojnie zbliżył się do króla.
Król podał mu własny ołówek, aby projekt swój podpisał.
Podhorski zawahał się. Groźby, złorzeczenia padały nań zewsząd.
Król upomniał go po kilka kroć.
Wreszcie zbliżył się do stolika u laski, i projekt podpisał.
Powrót jego był nader smutny.
Potrącano go, lżono, plwano na niego.
Odurzony krzykami i zelżony odezwał się do w. marszałka litewskiego, aby w sejmie przestrzegał porządku...
Powszechne usposobienie izby wywarło silne wrażenie na marszałka w. litewskiego.