Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/351

Ta strona została przepisana.


Osiedlił się na najniższym, szerokim, słońcem prześwietlonym liściu lipy. Mały, lśniący, stalowoniebieski żuczek. Od wielu godzin pracował zawzięcie; od 1 opliwego świtu zwi» jał szeroki lipowy liść, przymierzał, lepił, budował przemyślne pomieszczenie dla swego potomstwa.
Czynił to sprawnie i przezornie; odsadzał się tylnymi nóżkami, przednimi chwytał krańce liścia, przyciągał, zwijał i, od tysiącleci wiadomym sobie sposobem, łączył.
System był wypróbowany, jedyny.
Gdy już dokonał tej jednej zasadniczej pracy, odpoczywał na szczycie u łodyżki; po prostu widać było jak po swojemu wysapuje znużenie.
Po chwili powziął zamiar spojenia ze zwisającą zwijką-tulejką jeszcze jednego liścia; to było trudne: liść znajdował się daleko, dalej niż sięgały chropowate nóżki chrząszcza; — wysunął przeto — opierając się silnie na trzech lewych nogach — trzy prawe zwinne, mocne i mądre chropacze jak najdalej i cze-