Strona:Zofia Dromlewiczowa - Przygoda.djvu/105

Ta strona została uwierzytelniona.

glądem, włosy miała zawsze, nawet podczas najweselszej zabawy porządnie przygładzone, książki i zeszyty trzymała w wzorowej czystości.
Karolinka natomiast nie zwracała na swój wygląd zewnętrzny specjalnej uwagi. Jej suknie były przeważnie podziurawione naskutek przechodzenia poprzez drut kolczasty, jej trzewiki były stale zabłocone, gdyż Karolinka chętnie przechodziła przez wszelkie kałuże, włosy miała potargane od częstego biegania. Niejednokrotnie Janka zwracała jej uwagę i starała się doprowadzić do porządku jej garderobę, na co Karolinka chętnie i z uśmiechem zezwalała, pomimo, że sama nie odczuwała tej potrzeby.
A jednak Karolinka właśnie potrafiła lepiej, niż Janka układać i porządkować otaczające ją przedmioty. Posiadała poprostu silnie rozwinięty dar organizacyjny. Przyczem wykonywanej czynności oddawała się z całem przejęciem.
Ostatnio namówiła Jankę na spróbowanie sił w konkursie fotograficznym i Janka sprawiła sobie nowy zeszyt pod nazwą „Konkurs“, w którym umieszczała fotografje, specjalnie w tym celu wykonywane.
Figurowało już tam kilka ślicznych widoków,