Strona:Zofja Żurakowska - Trzy srebrne ptaki.djvu/59

Ta strona została uwierzytelniona.


brzystych ptakach dwugłowych, które nad wieżą twoią przelecą, a skrzydła ich czerwienią znaczone. — O Panie! z zadziwieniem poglądam na twoie święte wyroki, błogosławię twoiey naywyższey mocy!


— To jest proroctwo prababki Biety — zakończyła Sylwja, a potem złożyła starannie papier i wsunęła go między karty Biblji.
Słońce już się chyliło nad horyzontem, a kwadraty światła na ścianach pokoju zabarwiły się czerwienią. Przez otwarte okna powietrze płynęło przeczyste, chłodne i rozdzwonione.
— Te trzy gołębice to wy? — zapytał Krzyś bez złośliwej intencji. Proroctwo przyjął za dogmat i zrozumiał jego moc obowiązującą.
— Tak — równie poważnie odpowiedziała Sylwja. — Prababka nasza była bardzo dziwna. Mieszkała tu na tej wieży i była całe życie chora i dziadzio mówi, że wszyscy uważali ją za osobę zdziwaczałą. To też w proroctwa jej nikt nie wierzył. Kiedyś na początku wojny dziadzio w biblji tej odnalazł papier, który ci przeczytałam. I pomyśl — właśnie «straszliwa woyna rozpętała ognie po całey ziemi», a my byłyśmy «trzy ostatnie z rodu». Dziadzio wten-