Strona:Zygmunt Hałaciński - Złośliwe historje.djvu/24

Ta strona została uwierzytelniona.

że wóz był prawie pełny, z tem, abym wstąpił do wujostwa, gdzie panien nie było, ale jest dwóch drągali, dla których przywiozłem pachnący liścik i kosmyk włosów, a drugiemu kawałek wstążki z kokardką, coś w rodzaju podwiązki. Drągale oszaleli z radości — towary przeładowali na swój wóz i tyle mi dopakowali prowiantów, że ledwo koniska dociągnąć mogły. Po dwóch tygodniach, czując że umrę na przeładowanie żołądka, puścili mnie, ale musiałem dać „słowo honoru“, że powrócę!...
— No, a cóż ty będziesz robił z tymi prowiantami.
— Otwieramy „Sklep spożywczy K. B. K.“. Ciebie biorę do spółki! Musisz tylko wyszukać jaką starą jejmość, ale koniecznie siwą, aby w sklepie siedziała jako decorum, ty będziesz sprzedawał, a ja jadę zwozić prowianty w dalszym ciągu. Będziesz sprzedawał tanio, aby firmie wyrobić dobrą opinię!
— Ależ K. B. K. ma już wyrobioną firmę i nie możesz się przecież pod tę firmę podszywać!...
— Ja też ani myślę podszywać się pod firmę „K. B. K“... Nasz sklep spożywczy będzie istniał pod hasłem: „Każdy będzie kontent“, ale że to tytuł za długi, więc damy sobie K. B. K., które z krakowskiem „K. B. K.“ nic wspólnego mieć nie będzie!... Czyś zrozumiał, idyoto?
— Zrozumiałem, mój przyjacielu!...





Wymiana telegramów między hr. Czerninem a moim przyjacielem.

Hrabia Czernin dowiedziawszy się, że przyjaciel mój ma zapewnioną większą ilość prowiantów, i że otwiera sklep pod firmą K. B. K. we Lwowie, zatelegrafował w te słowa:
„Radzę panu sklep otworzyć na Ukrainie, gdyż tam zrobi pan lepszy interes“.
Przyjaciel mój, otrzymawszy ten telegram, kompletnie zbaraniał i natychmiast odtelegrafował: