PROLOG
Wisła
wchodzi śpiewająca, (na ten czas przez całą zimę była niezamarzła)
Ja, co blisko równinę
Nurtem biegu rączego
Przedzieram i co płynę
Pod tego królewskiego
Pałacu świetne mury,
I co towary z góry
Prowadzę wasze aż do Ujścia w Morze:
Tum do Was przyszła.
Chciały mię były mrozy
Powiązać w swe powrozy
I przeszkodzić mi drogę,
W której ucieszyć starość moję mogę,
Ale łaskawe oczy
Państwa tu przytomnego,
Przez wesołe spojrzenie
Jak słoneczne promienie,
Spędziły wszystkie lody
I przez me brody
Wolne ku sobie sprawiły mi chody.
Jam też pilno spieszyła,
Żebym tu na czas była
Upaść do nóg z swą danią
Przed mym Panem i Panią
I powiedzieć im śmiele,
Że być u nich w poddaństwie
Najwyższe me wesele,
I żem z tego pyszniejsza,
Że nurt mój bystry pod ich rządem bieży,
Niż że w łożu mym dawna Wanda leży.
Oddaję me pokłony
Za bieg oswobodzony
I za zdjęte okowy
U Torunia, Grudziądza, Malborka i Głowy.
Życzę, aby ich sprawy
Poszczęścił Bóg łaskawy
I dał im w długim wieku
Takim pokojem rządzić tę krainę,
Jak ja spokojnie na Leniwce płynę.
Widziałam się niedawno,
Tam kędy w pruskie i inflanckie brzegi
Wlewają swoje biegi,
Z Siestrzyczkami moimi,
Dźwiną, Niemnem, Wiliją,
Któreć, o Królu, przez mię czołem biją.
Widziałam, jako Dźwina
Na swym odzieniu modrym
Niosła z krwie Moskwicina
Szatę szkarłatem napojoną szczodrym.
Wilija zaś i z Niemnem,
Krzycząc głosem przyjemnem,
Niosły pęta już zdjęte
Prosto ku Neptunowi,
Aby temu K r ó l o w i
Poddał się i prędko, który wziął tak pilno
K o w n o i W i l n o.
Widziałam i Sekwanę
Skarżącą się na ranę,
Którą jam jej zadała
Wziąwszy jej to, co najmilszego miała,
Skąd jej aż dotąd z nieznośnej tęsknice
Płyną źrenice.
Przykazywała mi z prośbą
Chować to w pilnej straży,
Co świat z godnością swą wszytek przeważy.
Przydała i to z groźbą,
Że póty tylko szczęcie moim brzegom służy,
Póki Wam (Państwo) Bóg wieku przedłuży.
Żyjcież tedy wiek długi!
Niech za wasze zasługi
Niebo i polskie strony
Oddają Wam Korony!
Niechaj fortuna płocha
Z statkiem się w Was rozkocha
I niech nieprzyjaciele
Pod nogi Wasze ściele!
Dzierżcie jednych w przymierzu,
Bierzcie zaś drugich w łyka!
Żyj, K a z i m i e r z u!
Żyj, L u d o w i k a!


OSOBY
DIEGO - ojciec R o d r y k ó w
RODERYK - kochający C h i m e n ę
GOMES - ojciec C h i m e n y
CHIMENA - kochanka R o d r y k o w a
SANKTY - kochający także C h i m e n ę
ELWIRA - sługa i konfidentka C h i m e n y
KRÓL kastylijski
KRÓLEWNA - córka jego
LEONORA - ochmistrzyni Królewny
PACHOLĘ KRÓLEWNY
ALFONF, ARIAS - dworzanie K r ó l e w n y
Scena w Sewiliej, mieście stołecznym Kastyliej, się odprawuje.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Pierre Corneille i tłumacza: Jan Andrzej Morsztyn.