[43]
DAROWAŁ MI SERCE
I szedłem pustemi ulicami,
późno, gdy gwiazdy już bladły w błękicie
wzdłuż śpiących, martwych kamienic
biedny i słaby człek —
i Bogu się skarżyłem,
Temu, co litanję niemą gwiazd
zawiesił na przestworzach —
i z moich ócz padały łzy
bezwolne, na bruk,
w pył, naniesiony tysiącem nóg — —
Chciał ci mnie ongiś doświadczać Pan
cierpieniem i nieszczęściem —
zaciąłem wówczas zęby jak wilk
i mocno-m zacisnął pięście
i byłem twardy jak głaz — —
A dziś mnie szczęściem zdruzgotał
na proch:
darował mi serce czyjeś takie czyste,
takie dostojne, tak ludzkie, tak święte,
żem patrzeć na nie tylko mógł
przez łzy najgłębszej radości — —
[44]
I nie umiałem serca onego
brać w moje twarde, chamskie dłonie — —
Za wielkie szczęście zwaliłeś na barki
moje — o Panie —
i zdruzgotałeś mnie — —
Błogosławiącą Twą gnany prawicą
patrzę w milczeniu ku gwiazdom —
biedny i słaby człek
i z źrenic moich ściekają łzy
jak grube krople przed burzą,
bezwolne, na bruk,
w pył, naniesiony tysiącem, tysiącem nóg — —