Do Julii (Musset)

<<< Dane tekstu >>>
Autor Alfred de Musset
Tytuł Poezye
Data wydania 1890
Wydawnictwo Księgarnia Teodora Paprockiego S-ki,
"Biblioteka Romansów i Powieści"
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Bolesław Londyński
Źródło skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
DO JULII.


Pytają na wszystkie strony,
Czemu chodzę zgawroniony,
I cygaro ćmiąc, próżnuję?
Czy młodości już nie czuję?
Co téż przyniosły dla świata
Noce bezsenne w trzy lata?

Juleczko, daj mi swe usta!
Nieco szalona rozpusta
Przyćmiła ich koraliki;
Skrwaw je wonnemi oddechy,
O lube dziecię Afryki;
Daj usta, pragnę pociechy!

Wydawca krzyczéć zaczyna,
Że mu próżnuje maszyna,
Żem od niéj nazbyt daleki;
A pewni klubowcy stali
Przewidzieć nie omieszkali,
Żem złamał pióro na wieki.

Julciu, hiszpańskie masz wino?
Piliśmy wczoraj, dziewczyno,
Może choć trochę zostało?
Juleczko, twe usta płoną,
Pomyślmy farsę szaloną,
Co porwie duszę i ciało.

Mówią, że zołza mnie gnębi,
Że nic już nie mam w swéj głębi,
Że pustka moja aż trwoży!
I sądzę, byliby skorzy

Pchnąć mnie na świętą Helenę,
Gdyby rak serca miał cenę.

Juleczko, dziecię kochane!
Wkrótce popiołem się stanę,
Jak Herkul wśród sał przed laty;
Lecz skoro konam przez ciebie,
O Dejaniro, zdejm szaty,
Niech się w mym stosie pogrzebie.
Marzec, 1832 r.







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Alfred de Musset i tłumacza: Bolesław Londyński.